|
Wywiady Kanye
West - "Muzyka to nie fast food"
Piątek, 13 stycznia 2006
Wydana w 2005 roku płyta "Late
Registration", druga w dorobku cenionego amerykańskiego muzyka Kanye Westa, we
wszelkich rocznych podsumowaniach znajdowała się w czołówce zestawień
najlepszych albumów. Pochodzący z Chicago raper i producent stał się tym samym
jedną z największych gwiazd hip hopu, chociaż do głównego nurtu tego gatunku
bardzo mu daleko. Bo Kanye West stawia przede wszystkim na oryginalność i
poszukiwania, o co w dzisiejszych czasach nie jest łatwo. Na szczęście dla
niego, album "Late Registration", promowany dwoma świetnymi singlami "Diamonds
From Sierra Leone" i "Gold Digger", został doceniony nie tylko przez krytyków -
kupiło już na całym świecie kilka milionów osób. Ten fakt daje wiarę w
przyszłość muzyki hiphopowej, a z Westa czyni jej największą nadzieję.
Kanye West opowiada o procesie
powstawania "Late Registration", gościach, którzy wzięli udział w nagraniach i
opinii na temat współczesnego hip hopu.
Co oznacza tytuł płyty "Late
Registration" ("Spóźniona rejestracja")?
Tytuł ma nawiązywać do serii czterech
albumów, które planuję wydać. Pierwszy z nich nosił tytuł "College Dropout"
("Odszczepieniec z koledżu"), drugi właśnie "Late Registration", trzeci zostanie
zatytułowany "Graduation" ("Wręczenie świadectw"), a czwarty będzie nosił tytuł,
który odpowiada temu, co ma się stać po zakończeniu szkoły. Czyli załapanie się
do dobrej pracy. Oto całe wytłumaczenie.
Opowiedz o swoich inspiracjach.
Mam fantastyczne wspomnienia i
doświadczenia życiowe z okresu po wydaniu debiutanckiej płyty "College Dropout".
Ale wciąż czasami dostaję w tyłek, zaliczam wiele upadków, muszę przejść przez
wiele nieprzyjemnych spraw. Jednak lubię wracać do czasów sprzed mojego sukcesu,
kiedy jeszcze nie byłem "tym" Kanye Westem.
Moją główną inspiracją są fani, ludzie.
Ci, którzy "spóźnili się na rejestrację".
Jak wyglądało nagrywanie "Late
Registration" od strony producenckiej?
Płyta była nagrywana prawie wszędzie. To
znaczy w Los Angeles, Nowym Jorku, Atlancie, Chicago, a nawet w Pradze trochę
nagrywaliśmy. Główną różnicą pomiędzy "Late Registration" a "College Dropout", i
w ogóle w stosunku do innych płyt, jest osoba producenta Jona Briona. Zaprosiłem
go, by współprodukował ze mną płytę. Wcześniej zajmował się Fioną Apple czy
muzyką do "Magnolii". To jest muzyczny geniusz, potrafi grać na każdym
instrumencie.
Dzięki niemu osiągnąłem wyższy poziom,
zmuszał mnie do większego wysiłku podczas komponowania. To dziwna sytuacja, bo
jestem przecież uznanym producentem, a Jon bardzo mnie chwalił. Naprawdę to
doceniłem.
Czy sprawiała ci trudności równoczesna
praca nad wieloma projektami?
"Late Registration" "pożyczył" trochę od
"Be" Commona, ma podobną produkcję. Sposób, w jaki nagraliśmy mocne bębny, które
przypominają rok 1993, twarda perkusja, sample... Wydaje mi się, że osiągnęliśmy
coś oryginalnego. To znaczy to wciąż jest retro, ale to zarazem coś nowego. Styl
muzyczny, który sprawia, że czujesz się dobrze.
Właściwie praca nad płytą Commona bardzo
mi pomogła. Czasami przynosił jakiś fragment muzyki i krzyczałem do niego: "Hej,
mam już gotowy wers!" (śmiech).
Kto jeszcze wspomagał cię przy
nagrywaniu "Late Registration"?
Jest ich tak wielu, że nie sposób
wspomnieć za jednym razem o wszystkich. Dlatego opowiem tylko o kilku z nich.
Posłuchajcie albumu. Są na nim między innymi Adam Levine z Maroon 5, Cam'Ron,
Jay-Z, Consequence, Common, Brandy, Jamie Foxx i jeszcze kilka osób.
Najważniejsze jest jednak to, że ta płyta
nie brzmi jak składanka. Czuć w niej i słychać mojego ducha. A moi przyjaciele
tylko mi pomogli w osiągnięciu tego efektu.
A z którym artystą chciałbyś pracować
w przyszłości?
Z którym artystą chciałbym pracować w
przyszłości? Człowieku, cały czas marzę o tym, by wejść do studia z Lauryn Hill.
Podczas sesji do "Late Registration"
zarejestrowałeś wiele utworów, które ostatecznie nie trafiły na płytę. Czy
planujesz wydać je w najbliższej przyszłości?
Tak, to prawda, nagraliśmy mnóstwo
numerów. Nie zamieściłem ich na płycie nie dlatego, że nie były wystarczająco
dobre. Wręcz przeciwnie, były świetne! Są tak dobre, że chcę dać sobie trochę
czasu, zanim wbiję w nie swoje zęby i przygotuję ich wersje ostateczne. A to
może zająć miesiące i miesiące.
Muzyka to nie bary z fast foodem. Chcę
uczynić te piosenki perfekcyjnymi. Chcę by przetrwały próbę czasu
A jakie są twoje ulubione kompozycje
na "Late Registration".
Czy mam jakieś ulubione piosenki z płyty?
Pewnie! Wszystkie!
To powiedz w takim razie kilka słów na
temat pierwszego singla "Diamonds From Sierra Leone".
W piosence uwielbiam ten sampel [pochodzi
z utworu "Diamonds Are Forever", śpiewanego przez Shirley Bassey w filmie o
przygodach agenta Jamesa Bonda ? przyp. red.]. Kiedy go usłyszałem zastanowiłem
się, jak to możliwe, że jeszcze nikt nie wykorzystał go na własnej płycie! Kiedy
po raz pierwszy usłyszałem podkład, stwierdziłem, że to może być piosenka o
narodzinach, potędze, upadku i ponownych narodzinach wytwórni Roc-A Fella
[której symbolem jest diament ? przyp. red.].
Później jednak pomyślałem o innych
ludziach i ich postrzeganiu diamentów. Postanowiłem opowiedzieć o diamentach z
innej perspektywy i napisałem tekst o konflikcie w Sierra Leone [toczyła się tam
wojna domowa o dostęp do złóż diamentów ? przyp. red.].
To opowieść o krwawych diamentach. Jest
na nich krew. Mój przyjaciel Q-Tip przybliżył mi całą sytuację, rozmawialiśmy o
wojnie domowej tam w Afryce. Ta wojna trwała prawie przez dziesięć lat
[1991-2000 ? przyp. red.], a ludzie zabijali się o diamenty. Czarni przeciwko
czarnym. Podobnie jest zresztą w Stanach Zjednoczonych. I chciałem przestrzec
przed tym.
A sama piosenka i teledysk nie są atakiem
na przemysł i handel diamentami. Tylko ostrzeżeniem przed konfliktem, który
spowodowały klejnoty. Chciałem, żeby ludzie wiedzieli. Jak tylko o tym
usłyszałem wiedziałem, że napiszę piosenkę o wojnie.
Powiedz jeszcze kilka słów na temat
teledysku do tej piosenki.
Teledysk nakręcony został w Pradze. I w
ten sposób spełniło się moje marzenie. Bo niektórzy ludzie nie mogą sobie
pozwolić na wynajęcie samochodu, który im się podoba, czy coś w tym stylu. A
mnie bardzo spodobały się posągi na Moście Karola. Krzyknąłem: "Chcę je mieć!"
(śmiech). Znalazły się w teledysku obok mnie i w ten sposób, chociaż w
niewielkiej części, należą do mnie (śmiech). Przynajmniej przez te cztery
minuty.
Pomysł był taki, żeby pokazać w teledysku
sytuację w Sierra Leone i zarazem nakręcić ujęcia z architekturą Pragi. Wydaje
mi się, że udało nam się połączyć te dwie koncepcje. I uczynić to w przekonujący
sposób. Mam nadzieję, że zapamiętacie ten klip na długo.
Czy naprawdę planujesz nakręcenie
teledysku do każdego utworu, który znalazł się na płycie?
Tak, będzie wideoklip do każdej piosenki.
Rozmawiałem o tym projekcie z wieloma uznanymi reżyserami i wszystko jest na
dobrej drodze. Mam zamiar stworzyć naprawdę wyjątkowe i pamiętne klipy.
A jakie są dalsze plany wydawnicze
twojej wytwórni Getting Out Our Dreams (G.O.O.D.)?
Mamy już pewne osiągnięcia. Płyty Johna
Legenda ["Get Lifted" - przyp. red.] i Commona ["Be" ? przyp. red.] pokryły się
Platyną. Poza tym jest jeszcze wielu mniej znanych, ale równie niesamowitych
artystów, jak GLC czy Consequence. Mamy już nawet własny autobus. Jestem
przekonany, że jak uderzą, to zaskoczą wszystkich.
Tak naprawdę Getting Out Our Dreams nie
jest dla mnie, tylko dla fanów. Chcę im tylko pokazać muzykę, która na pewno im
się spodoba. Chcę, by się nią cieszyli.
Jesteś MC, producentem, reżyserem
wideoklipów i zajmujesz się jeszcze kilkoma innymi rzeczami. W której z tych ról
czujesz się najlepiej?
Chyba we wszystkich. Wyobraź sobie, że
jesteś reżyserem teledysku do swojej własnej piosenki. Łączysz się z tym. A
niektórzy reżyserzy słuchają piosenki tylko kilkanaście razy. Niewielu z nich
czyni to setki razy.
Ja natomiast wiem o piosence wszystko, bo
przecież jestem jej kompozytorem. Mogę zrealizować moją wizję. Dla mnie
teledyski to poruszające się obrazy, które widzisz przez cztery minuty. To nie
tylko promocja piosenki i płyty. Chcę mieć coś, co zapadanie w pamięć. A
realizowanie wszystkich tych aspektów w jednym to naprawdę świetna zabawa.
Jak ważna jest dla ciebie moda?
O, tym interesowałem się już od
przedszkola! Zawsze chciałem mieć coś wyjątkowego i oryginalnego. A w szkole
średniej mój budżet na ubrania wynosił 500 dolarów. Na cały rok! Nie miałem już
połowy tej kasy po chwili, bo kupiłem za nie tylko jedną parę dżinsów (śmiech).
Bo musiałem mieć właśnie te dżinsy! Tu i teraz (śmiech)!
Jaka jest twoja opinia na temat
współczesnego hip hopu?
Hip hop dzisiaj jest powalający! Przecież
ja też rapuję!
A co z muzyką w dzisiejszych czasach?
O całej muzyce? No cóż, jest powalająca.
Ja też tworzę muzykę (śmiech)
Czego nauczyłeś się od tych wszystkich
artystów, z którymi miałeś możliwość współpracować?
Dzięki temu poznałem wiele różnych
tricków. Od P. Diddy'ego podpatrzyłem produkcję bębnów, od Commona sposób
pisania tekstów, od Jay'a-Z wizję ostatecznej wersji utworu...
Zaczynałem jako producent i
ludzie nie wiedzieli, że również rapuję. A wokół mnie pracował tak wielu
niesamowitych
interia.pl
Common - "Odnaleźć skupienie"
Sobota, 24
Marzec 2007
Urodzony jako Lonnie Rashid Lynn , Common
nie jest pierwszym MC , który zagra w filmie. Próbuje swoich sił w aktorstwie
podobnie jak wcześniej próbowali m.in. Snoop , Ludacris czy Mos Def. „Młody
aktor” zadebiutuje w filmie akcji , a zarazem komedii „Smokin’ Aces” z takimi
gwiazdami Hollywood’u jak : Ben Affleck , Ray Liotta , Andy Garcia i Jeremy
Piven. Pod koniec roku wystąpi również w długo oczekiwanej produkcji Ridley’a
Scott’a Pt. „American Gangster” wraz z
m.in. Russell’em Crowe’m i Danzel’em Washington’em.
Tymczasem 35-letni raper procuje gorączkowo nad swoim siódmym
albumem Finding Forever z pomocą swojego przyjaciela i mentora Kanye’a West’a .
Udało nam się porozmawiać z nim w Los Angeles podczas konferencji prasowej.
Co czułeś kiedy podjąłeś się nowego
wyzwania , czyli zagraniu w filmie „Smokin’ Aces”?
Kiedy przeczytałem scenariusz podszedłem do
tego filmu z wielkim entuzjazmem. Pismo było unikalne i twórcze. Naprawdę
chciałem dostać rolę w "Smokin' Aces" , lecz wiedziałem , że muszę nauczyć się
wielu rzeczy potrzebnych do zagrania w takim filmie zwłaszcza , że miałem wiele
konkurencji. Reżyser Joe Carnahan wysłuchał mnie i kilka dni później otrzymałem
telefon. Człowieku ja skakałem z radości na moim łóżku jak małe dziecko.
Jaki był twój pierwszy dzień na planie
zdjęciowym ?
Byłem bardzo zdenerwowany. Pamiętam gdy
pierwszy raz reżyser wykrzyczał „Kamera na prawo” – i nie wiedziałem co zrobić.
Nic mi nie przychodziło do głowy. Stałem tylko jak małe dziecko – Niewinie
rozglądając się dookoła zastanawiając się co się stało.
Czy Carnaham się zirytował ? Inni aktorzy
nie dawali Ci żadnych rad ?
Właśnie przeciwnie. Każdy podtrzymywał mnie
na duchu i czasami podciągał na bok aby dać jakoś radę. Podczas pierwszych dni
kręcenia dostałem się do mojej przyczepy o 7 rano i byłem zaraz gotowy na
wyjście , lecz musiałem czekać do 7 wieczorem na moją scenę. I kiedy wyszedłem
nie byłem przygotowany mentalnie. Piven to zobaczył i powiedział : „ To jest tak
jak z dostaniem się do Hollywood’u. Jako aktor musisz być zawsze gotowy i
przygotowywać się nie bacząc na czas”. Byłem bardzo wdzięczny , że podzielił się
tym ze mną.
Nie zawsze tak jest. 50 Cent mówił o
stereotypie , który zakłada niechęć aktorów do pracy z raperami.
Kilku ludzi na początku nie było bardzo
szczęśliwych z tego powodu , że kolejny artysta obok Alicii Keys zagra w filmie.
Ale gdy przekonali się , że potrafię nie tylko rapować zmienili zdanie.
Joe Carnaham nie był jedynym , który
zwrócił twoją uwagę , co ?
Mogę tylko dziękować Bogu , że Ridley Scott
dał mi szansę pracować z Danzel’em Washington’em i Russell’em Crowe’m. „American
Gangster” jest niewiarygodną prawdziwą historią Franc’a Lucas’a – króla handlu
narkotykami , który przemycał do USA dragi znajdujące się w trumnach
amerykańskich żołnierzy przywożonych z wojny w Wietnamie. Danzel gra Lucasa , a
ja jestem jednym z jego braci. Historia odsłania emocjonalną stronę zbrodni ,
której ludzie nie chcą widzieć. Jestem bardzo szczęśliwy , że mogę pracować z
wieloma utalentowanymi ludźmi właśnie teraz.
Ostrożnie , Kanye może słuchać !
On wie , że ja to kocham. On otwiera mi oczy
na wiele rzeczy i zachęca mnie do bycia dumnym z mojego stylu i naprawdę
ekscytuje się nowym krążkiem „Finding Forever”. Yo , wiesz , że niektórzy ludzie
mają zdolności do robienia zdumiewających rzeczy. Mogą dokonać iście
bohaterskich czynów , które będą zapamiętane na długo. Muzycy tacy jak John
Coltrane , Marvin Gave i James Brown tworzyli ponadczasową muzykę. Ich muzyka
sprawiała , że tańczysz i równocześnie myślisz nad nią. Mój nowy projekt będzie
właśnie o tym.
Nowy album będzie zawierał głównie
produkcje Kanye ?
Kocham kiedy wykonuję on tak swoje zadanie.
Sprawia to , że z radości mógłbym wystrzelić się w kosmos i tworzy poważne
brzmienie. Jesteśmy już w pewnym punkcie pracy nad albumem i wierzę , że nie
mamy żadnego powodu aby zwątpić i nie dokończyć należycie albumu. Ale uczciwie ,
różne nagrody typu Grammy nie są moimi szczytami. Dla mnie ważniejsze od nagród
jest to aby moja muzyka pomagała ludziom.
Czyli komercyjny sukces nie jest dla
Ciebie ważny ?
Skłamałbym jeżeli powiedziałbym , że nie
chcę sprzedać milionów płyt i stać się ”domowym imieniem” , ale nie zgubię się
aby to zrobić. Widzę jak wiele osób w Hip-Hop’ie nie kocha muzyki. Oni są w
stanie zrobić wszystko dla pieniędzy. Jeżeli mieliby możliwość stać się sławną
osobą lub zarobić trochę pieniędzy poprzez tańczenie na jednej nodze jak głupiec
, zrobiliby to.
Oczywiste jest , że twoje oryginalne
teksty odróżniają Cię od innych MC nawet Jay-Z mówi o szacunku wobec twojej
osoby w kawałku „Moment of Clarity”
Dla niego to wyjść i powiedzieć , że szanuje
mój styl , ale nie sądzę , że mi to pomoże. Myślę , że wiele ludzi pomyśli :„Hej
, jeżeli Jay respektuje Commona to dlaczego także nie nas?”
Nawet jeśli Jay-Z nie pomógł poprawić
twojego profilu to reklamy Gap to zrobiły.
[śmiech] Ludzie podchodzili do mnie na ulicy
i pytali: „To ty jesteś tym facetem z reklam , tak ?” Oni nie mieli pojęcia kim
ja jestem.
Co dało ci granie w filmie?
Dla mnie to była inna droga aby wyrazić się
jako artysta. Nie chcę być traktowany jako ten aktor/raper , ale jako ten
artysta.
Po pracowaniu razem nad filmem razem z
Alicią Keys macie jakieś plany aby zrobić coś razem w muzyce ?
Oboje jesteśmy artystami i szanuję ją jako
kobietę i jako artystę. Mam nadzieje ,że uda nam się razem zrobić coś dobrego.
Wydałeś książki dla dzieci i własną linie
kapeluszy , Soji. Masz w planie jakieś inne przedsięwzięcia ?
Moja mama powiedziała kiedyś: „Ty jesteś
wielozadaniowy”. Odpowiedziałem : „To jest kreatywność nie mogę stać w miejscu”.
Album jest moim dzieckiem i muszę poświęcić mu właściwą uwagę. Dałem wam już
dwóch , a nawet trzech kochających dzieci. Mam nadzieje , że nie stanę się
jednym z tych osób , którzy stracili pewniaka …
|